sobota, 29 listopada 2014

Rozdział 8



Come on to me come on to me now...
Kiedy kończymy śpiewać wszyscy się uśmiechamy.
Gemma już nie płacze i wszystko okej.
Mam nadzieję, że z czasem sobie wszystko przypomnę, bo serio jestem ciekawa, co jeszcze robiłam z Harrym i jego siostrą.
-Dobra ja się będę zbierała.-Mówię i się podnoszę z kanapy, na której aktualnie siedziałam.
-Odwieziemy Cię. Spokojna głowa.-Odpowiada Harry i też wstaje a za nim Gemma.
Kiedy jedziemy w stronę mojej posesji w aucie panuje kompletna cisza.
To trochę niezręczne, ale nie wiem jak ją przerwać.
-Na serio super było się z wami spotkać.- Komentuje panna Styles.
-Tak, było fajnie.- Dodaje Harry.
I akurat parkuje przed moim domem.
-Dobra to dziękuję za wieczór i za podwózkę.-Mówię i wysiadam z auta.
-Nie masz, za co dziękować. Było miło. Odezwę się do ciebie jutro.- Słyszę od Harrego, po czym zamykam drzwi od auta i idę do domu.
-Wróciłam-Krzyczę.
-No witam moja droga.-To mama.
-Co ty tu robisz, przecież mieliście pilny wyjazd.-Prawie krzyczę.
-Ale odwołali nas i nie podnoś głosu. Gdzieś ty się podziewała o tej godzinie jest 22.
-A może mi wyjaśnisz, czemu jakimś dziwnym trafem dowiedziałam się, że mnie cały czas oszukiwaliście.-Krzyczę.
-O czym ty mówisz dziecko kochane?- Jest zszokowana.
-Powiedz mi czemu się tu przeprowadziliśmy?- Pytam cała zdenerwowana.
A mamie rzednie mina. Więc wszystko, co powiedział Harry to prawda.
-No bo znaleźliśmy z ojcem lepszą pracę.-Mówi zakłopotana.
-Kłamiesz!- Krzyczę jak najgłośniej i łzy napływają mi do oczu.-Jak mogliście?
Wywieźliście mnie z Irlandii tylko, dlatego, że sobie wmówiliście głupoty?
-Mio jakie głupoty? Dobrze przyznaję okłamaliśmy cię z ojcem w sprawie przeprowadzki, ale to dla twojego dobra. A tak w ogóle to skąd wiesz o tym?
-Wyobraź sobie, że Harry mnie tak szukał, że aż znalazł. I nie próbuj mi wmówić, że to przez niego był ten cały wypadek.
-Widzę, że już wiele zdążył ci naopowiadać. A wspomniał o tym ile razy musieliśmy cię odbierać z komisariatu, bo ten twój kochać wpakował cię w różne tarapaty?- Pyta a  ja cichnę.-Wspominał o tym ile razy przychodziłaś do domu pijana, chociaż nawet nie byłaś pełnoletnia.
-Mamo..- Zaczynam
-Nie, teraz ja mówię. Przeprowadziliśmy się tu, żeby cię chronić. Z Harrym zawsze były jakieś problemy a ty z uporem maniaka chodziłaś na spotkania z nim, zawsze wszystko wiedziałaś lepiej. Nigdy nie życzę ci czuć się tak jak ja, kiedy dowiedziałam się, że moja jedyna córka miała wypadek. Byłaś wtedy z tym chłopakiem i jestem pewna, że to nie był zwykły przypadek. Potem zabroniliśmy mu się do ciebie zbliżać. Miałaś amnezję i właśnie wtedy postanowiliśmy się przeprowadzić. To było dla twojego dobra, żebyś już nigdy sobie o tym chłopaku nie przypomniała.
-Kiedy kończy mam łzy w oczach.
-Jesteście okropni.-Krzyczę i wybiegam z domu mimo tego, że jest po 22.
Co teraz mam robić?
I rodzice mnie okłamali i Harry.
Rodzice nic mi nie mówiąc.
A Harry nie powiedział m całej prawdy.
Matko i co teraz?
Jak ja bym chciała wszystko pamiętać. Może wtedy bym wiedziała, co mam robić.
Postanawiam się cofnąć do domu, bo serio jest późno i nie chce, żeby coś mi się stało.
Oczywiście wchodzę i od razu zamykam się w swoim pokoju.
Serio za dużo tego wszystkiego.
Około piętnastoletnia dziewczyna idzie ze swoim chłopakiem pod rękę. Chłopak pali papierosa a dziewczyna tylko się uśmiecha. Niestety ich piękna chwila szybko się kończy, bo zza rogu jakiegoś bloku wyłaniają się policjanci zabierając uroczą parkę na komisariat.
Kolejne wspomnienie. A więc mama mówiła prawdę.
Miałam sporo kłopotów zza młodu.
I never feared death or dying
I only fear never trying
I am whatever I am,
Only God can judge me, now
One shot, everything rides on tonight
Even if I've got three strikes, Ima go for it,
This moment, we own it
And I'm not to be played with
Because it can get dangerous
See these people I ride with
This moment, we own it
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
hej ;)
tak wiem dziś krótko...i sorki za błędy.
Wiem, że wszystko wskazywało na to, że Harry i Mia będą już razem itp, ale uwierzcie , że postaram się nie robić nic banalnego.
Niech każdy kto to czyta czuje się mocno przytulony. *HUG*
kocham was :****

wtorek, 18 listopada 2014

Rozdział 7



 
-Yy…ja oglądałam zdjęcia. Chyba się nie gniewasz?
-Oczywiście, że nie. Oglądaj ile chcesz.
-Czyli jednak dotrzymałeś słowa.-Mówię a on posyła mi zdziwione spojrzenie.-No obiecałeś, że będziesz miał to zdjęcia cały czas przy sobie.-Tłumaczę i pokazuję na nasze zdjęcie.
-Ale skąd ty to wiesz?
-Przypomniałam sobie- Oświadczam dumnie.
On już nic nie mówiąc podchodzi do mnie i mnie mocno przytula.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę- mruczy w moje włosy.
Boże jak on boska pachnie. Mogłabym tak stać w niego wtulona nawet cały dzień.
-Ej gołąbeczki nie za dobrze wam?- Gemma powróciła. Czemu tak szybko?
Szybko się od siebie odrywamy i czuję przez to takie zimno…
-Chodźcie pooglądamy jakiś film jak za dawnych czasów.- Proponuję a my tylko kiwamy na zgodę.
-No to jak zwykle Mia wybierasz film.
Jak zwykle?
-Ok. Mia od teraz ty zawsze będziesz wybierała filmy do oglądania, bo masz dobry gust-Oświadcza, Gemma.
-Zgadzam się- Mówi Harry a ja się rumienię.
-No dobra. Gdzie trzymasz filmy Harry?
-Tutaj- Mówi i podchodzi do szafki, na której stoi telewizor. Otwiera ją a moim oczom ukazuje się ze sto pudełek z filmami.
-Jejku sporo tego masz- Mówię zaskoczona.
-Tak przywiozłem je z domu. No to wybieraj po prawo masz takie bardziej romanse a po lewo filmy akcji.
Bez wahania wyciągnęłam pierwszy lepszy film, którym okazał się film pt:,, Gwiazd naszych wina”.
Dla mnie to trochę nie za ciekawy film, bo ma złe zakończenie.
-O mój ulubiony film!- Krzyczy Gemma.
Kiedy oglądamy film cały czas czuję wzrok hardego na sobie, to trochę peszy.
Oczywiście na koniec we troję się przytulamy, bo Gemma płacze jak dziecka.
-Gemma spokojnie płaczesz bardziej niż za pierwszym razem.- Uspokaja ją Harry.
-No już Gemma przestań płakać.-Mówimy do niej na zmianę z Harrym.
-Ale, Czemu to się musiało tak skończyć?- Szlocha nadal.
Nagle Harry podnosi się i idzie po gitarę. A następnie zaczyna grać.
You're picture perfect blue
Sunbathing under moon
Stars shining as your bones illuminate
First kiss just like a drug
Under your influence
You take me over you're the magic in my veins
This must be love.
Śpiewa przecudownie a juz po chwili wszyscy śpiewamy refren a gemma przestaje płakać.
Boom clap
The sound in my heart
The beat goes on and on and on and on and
Boom clap
You make me feel good
Come on to me come on to me now
Boom clap
The sound in my heart
The beat goes on and on and on and on and
Boom clap
You make me feel good
Come on to me come on to me now.
Kolejne wspomnienie. Ciekawe, czemu dopiero jak Harry się pojawił to wszystko mi się przypomina?
No, ale znam sposób na rozweselenie Gemmy.
Szybko wstaje i idę po gitarę, która stoi w rogu pokoju. Harry wytrzeszcza oczy, ale nic nie mówi.
Ja zaczynam grać.
I tak jak za pierwszym razem śpiewamy razem.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
hej <3
Przepraszam, że tak długo i że tak krótko.
mam nadzieję, że troszkę się podoba <3
kocham, was :***

środa, 5 listopada 2014

Przepraszam :(

Sama bardzo nie lubię czytać takich postów no, ale...
Prawda taka, że na razie nie mogę dodawać rozdziałów.
Powody są różne...
Ja nie mówię, że zawieszam bloga czy kończę z nim, tylko na razie uzbroicie się w cierpliwość jak ktoś czyta  w ogóle to opowiadanie.
Kocham was <3

czwartek, 30 października 2014

Rozdział 6




Kiedy wracam do domu nie mam już siły biec. Jednak wypadłam z formy.
Ale na razie mam inną sprawę na głowie. Teraz, kiedy dowiedziałam się prawdy czuję wielką pustkę. Rodzice wracają jutro, więc jeszcze muszę żyć w niepewności. To jest takie okropne.
Do południa siedzę w domu nudząc się, czyli oglądam TV, czytam gazety itp.
Leniuchuję do godziny 16. Ponieważ dostaję sms od Harrego.
Jeśli chcesz to zapraszam do mnie. Może przypomnisz sobie Gemme.
Jejku…Jemu serio zależy na tym żebym sobie wszystko przypomniała. To takie…fajne?
Tak, chyba można to tak określić.
Szybko odpisuję:
Ok. Wpadnę. Tylko nie znam twojego adresu.
Nie wiem, jakim cudem, ale zyskuję odpowiedź w prędkości światła.
Przyjadę za pół godziny po ciebie bądź gotowa.
Ok.. No to mam tylko pół godziny, żeby zrobić z siebie człowieka.
Pędzę szybko do łazienki. Maluję się, ubieram, czeszę i kiedy patrzę na zegarek jest już 16.30.Czyli Harry będzie tu lada moment.
Ubieram szybko buty i jak na zawołanie słyszę dzwonek do drzwi.
-Wychodzę- Krzyczę do Elizabeth i pędzę otworzyć.
Lecz kiedy przekręcam zamek, kolejne wspomnienie uderza mi do głowy.
When he opens his arms and holds you close tonight
It just won't feel right
Cause I can love you more than this, yeah
When he lays you down I might just die inside
It just don’t feel right
Cause I can love you more than this
I can love you more than this...
- Hej Mia- Mówi i mnie przytula.- Możemy wyjść się przejść? Muszę z tobą pogadać.
-Jasne. Chodźmy.
-Yyy Mia? Pytałem czy możemy iść?- To już nie wspomnienie. Otrząśnij się. Krzyczy moja podświadomość.
-Jasne. Chodźmy.-Odpowiadam a on patrzy na mnie jakby ze zdziwieniem.
Ale już nie będę wścibska i się nie będę wypytywać.
-Proszę bardzo księżniczko- Mówi i otwiera mi drzwi na tylnych siedzeniach.
 Kiedy siadam na miejsce, widzę śliczną bardzo podobną do Harrego dziewczynę, którą mam wrażenie, że znam.
-Mia jak dobrze cię widzieć.- Mówi i mnie przytula. O kurczę i co teraz?
-Miło ciebie poznać Gemma.- Mówię z uśmiechem.
-Ciebie też. Wreszcie ten mój braciszek przestał się ociągać i znalazł sobie dobra dziewczynę- Odpowiada i się zaczynamy śmiać.
No to chyba przypomniało mi się pierwsze spotkanie z Gemmą. Chyba….
-Ej Mia? Nic nie powiesz?- Pyta Gemma. Kurcze, a co mam powiedzieć? Chyba znowu ktoś do mnie mówił a ja przez te wspomnienie nic nie słyszałam.
-Yyym…No to opowiedz co u ciebie słychać.- Mówię szybko.
No i tak jakoś przetrwałam jazdę samochodem.
Harry nie się nie odzywał. Mogłam tylko go przyłapać jak się na mnie gapił na czerwonym świetle.
Gemmie buzia się nie zamykała.
Cały czas opowiadała, co nowego u niej w mieście. O tym, że zerwała z chłopakiem, którego kochała a on ją zdradził….
 Ma dziewczyna gadane.
Kiedy zaparkowaliśmy pod domem Harrego wytrzeszczyłam oczy.
Myślałam, że on też żyje w ,,luksusach” luksusach tu takie zaskoczenie.
Był to mały blok położony na cichej ulicy.
Mieszkanko było nie za duże i nie za małe. Takie w sam raz.
Dwa pokoje, salon, kuchnia, łazienka, toaleta i ciasny przedpokój.
Zupełnie inaczej niż u mnie.
-Rozgośćcie się. Ja pójdę zrobić coś do picia.- Mówi Harry i znika.
- To ja pójdę się rozpakować. Zaraz wracam.- Mówi Gemma i też wychodzi.
Ok. To, co teraz mam robić?
Rozglądam się po pokoju i moją uwagę przykuwa ściana, na której znajduje się mnóstwo zdjęć.
Z ciekawości podchodzę bliżej i zaczynam oglądać zdjęcia.
Written in these walls are the stories, that I can’t explain
I leave my heart open, but it stays right here empty for days
She told me in the morning, she don't feel the same about us in her bones
It seems to me that when I die, these words will be written on my stone
And I’ll be gone, gone tonight
The ground beneath my feet is open wide
The way that I've been holdin’ on too tight
With nothing in between
The story of my life, I take her home
I drive all night to keep her warm and time
Is frozen (the story of, the story of)
The story of my life I give her hope
I spend her love until she’s broke inside
The story of my life (the story of, the story of.

Jest piętnaście ramek ze zdjęciami. Na pierwszym zdjęciu znajduje się urocze rodzeństwo. Mowa oczywiście o Harrym i Gemmie. Mają na oko siedem lat. Wyglądają słodko.
Na jeszcze innym widać rodzinę w komplecie.
Na następnych Harry z kolegami itp.
Lecz kiedy widzę ostatnie zdjęcie serce o mało, co mi nie staje.
To ja i on!
Całuję go w policzek przytulając a on się szeroko uśmiecha.
Jakie to piękne.
Written on these walls are the colours, that I can’t change
Leave my heart open, but it stays right here in its cage
I know that in the morning now, see us in the light upon your hear
Although I am broken my heart is untamed still
And I'll be gone, gone tonight
The fire beneath my feet is burning bright
The way that I've been holdin' on so tight
With nothing in between
The story of my life, I take her home
I drive all night to keep her warm and time…
Is frozen (the story of, the story of)
The story of my life, I give her hope
I spend her love until she’s broke inside
The story of my life (the story of, the story of).
-Harry no. Przestań mnie łaskotać. Wiesz, że tego nie lubię.-Mówię ostatkiem sił.
-No dobra księżniczko. Daj buzi.- Mówi i nadstawia policzek.
Ja go przytulam i całuję jak chciał, ale odskakuję od niego, kiedy widzę flesz z aparatu.
-No i już mamy swoje pierwsze zdjęcie jako para. Zawsze je będę miał przy sobie.- Mówi i mnie tym razem całuję w usta.
Pamiętam, kiedy zostało zrobione to zdjęcie!
O boże…
Jaki on był kochany i ciepły.
-Mia? Co robisz?- To Harry.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Hej kochane.
Przepraszam za błędy i wiedzcie, że was bardzo kocham <3
Dziś w tekście  jedna z dwóch  ulubionych piosenka 1D.
A wasze jakie są ulubione 1D?
Całuski :****

niedziela, 26 października 2014

Rozdział 5



Niestety, kiedy biegnę po parku, wspomnienia z tej całej afery wracają.
Czy serio moi rodzice mogliby mnie okłamać?
A może po prostu Styles kłamie?…Nie po prostu nie mogę.
Mój niepokój wzrasta, kiedy widzę Hardego siedzącego na jednej z ławek.
Ma on spuszczoną głowę i widać, że jest smutny. Bardzo…
Ciekawe, co on robi tak wcześnie w tym miejscu?
Po cichu podchodzę do chłopaka i mówię:
- Hej Harry. Co ty tu robisz tak wcześnie?- Pytam i mogę zobaczyć, że ma łzy w oczach kiedy podnosi głowę.
O mater. Czy to przeze mnie?
- Mia, hej. Nie zauważyłem cię.- Mówi i ociera oczy.
- Zadałam pytanie Harry.- Kontynuuję.
-Yyy przyszedłem tu, bo wiedziałem, że ty też to zrobisz- Prawie szepcze.
Co skąd on mógł wiedzieć, że tu będę?
- Nie rozumiem. Jak mogłeś wiedzieć, że tu przyjdę?
-Mia byłem twoim chłopakiem wiem o tobie sporo. Myślę, że nawet więcej niż ty o sobie samej.- Mówi to z takim bólem, że mam ochotę go przytulić.
-Zawsze po kłótni, albo jak miałaś problem to wychodziłaś biegać. Najczęściej biegałaś po parku. Więc zawsze wiedziałem gdzie ciebie znaleźć.
-Zaczeka- Krzyczy chłopak.
-Czego chcesz?
-Mia chciałem cię przeprosić. Wiem, że źle zrobiłem. Powinienem ci zaufać, ale zrozum, że cię bardzo kocham i jestem piekielnie zazdrosny o ciebie. A szczególnie, kiedy gadasz z innym chłopakiem.
-Mówiła, że to tylko znajomy, a ty od razu najgorsze. Kocham ciebie i to się nie zmieni…
Kolejne wspomnienie uderzyło mi do głowy.
-Mia? Wszystko ok.? Zbladłaś.- To Harry. Martwi się o mnie.
-Yyy tak wszystko dobrze. Ale coś mi się przypomniało.
- Powiesz, co?
-Chyba nasza rozmowa- Szepcze, a u Harrego w oczach można zobaczyć iskierki szczęścia.
-Co dokładniej?
-Biegłam po parku, kiedy mnie zaczepiłeś i chciałeś pogadać i mnie przepraszałeś. Bo ja gadałam z jakimś chłopakiem.
-A to…- Mówi jakby zawiedziony.
-Opowiesz mi o tym?
- Z chęcią.-Ciekawi mnie to, co zaraz usłyszę…
-No, więc na początku naszej znajomości byłem bardzo zazdrosny o każdego chłopaka, co z tobą gadał. Niestety ty miałaś najlepszego przyjaciela. Często się o to kłóciliśmy itp.
Ale pewnego dnia zobaczyłem jak cię przytulał. Coś we mnie pękło. Zrobiłem straszną awanturę. I padły na niej ostre słowa, na szczęście wszystko sobie wyjaśniliśmy i było dobrze.-Mówi i się uśmiecha.
- Yhym- Przytakuję i zapada cisza. Jak ja bym chciała wszystko pamiętać.
Tą niezręczną ciszę przerywa dzwonek telefonu Harrego.
One way or another I’m gonna see you
I’m gonna meet ya meet ya meet ya meet you
One way or another I’m gonna win you
I’m gonna get you, get you, get you, get you.
Chwila ja znam tą piosenkę.
Kiedy Harry odbiera, ja staram się przypomnieć skąd znam tą piosenkę.
And if the lights are all out
I’ll follow your bus downtown
See who’s hanging out...
-Yhym tak.-Mówię a chłopak sie uśmiecha i kontynuuję.
One way or another I’m gonna see you
I’m gonna meet ya meet ya meet ya meet you
One way or another I’m gonna win you
I’m gonna get you, get you, get you, get you...
Kiedy kończy przytulam się do niego i szepczę:
-Już mnie masz kochany.
-Mia słuchasz mnie?- To Harry.
-Yyyy.. Przepraszam zamyśliłam się.
-Muszę już iść. Dziś przyjeżdża do mnie siostra i muszę przygotować mieszkanie. Jeśli chcesz możesz przyjść. Końcu kolegowałaś się z gemmą wcześniej.
-Dobra no zobaczę. A teraz już idź.
-To dzwoń jakby co. Do zobaczenia.
-No cześć.
Kiedy Harry odchodzi znowu w głowie mam nową melodię.
Czy Harry serio tak często śpiewał?
Muszę sobie przypomnieć. Po prostu muszę.
Right now
I wish you were here with me
'Cause right now
Everything is new to me
You know I can't fight the feeling
And every night I feel it
Right now
I wish you were here with me.
Late night, spaces
With all our friends, you and me, yeah
Love these faces
Just like how it used to be

And we won't be going home
For so long, for so long
But I know I won't be on my own, on my own
I'm feeling like
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam każdego kto czyta.
Nic specjalnego się nie dzieję i krótki ten rozdział.
Starałam się dla was, ale chyba mi nie wyszło.
Kocham was skarby i dzięki, że czytacie te wypociny.
*Hug*

niedziela, 19 października 2014

Rozdział 4



-Nie. Ty…Ty kłamiesz- Krzyczę.
-Nie Mia. Nie kłamię. Jeśli mi nie wierzysz to zapytaj się twoich rodziców. Skoro tak cię kochają to niech ci powiedzą prawdę..- Tłumaczy, ale ja go nie mam siły słuchać.
-Nie- Krzyczę i biegnę do domu.
Ja to? Harry i ja byliśmy razem? Ja miałam wypadek? C do cholery się dzieję?
A tu jak na złość rodzice wyjechali.
A może Harry kłamie? Jezu, nie mogę..
Czy to znaczy, że cały czas żyłam w kłamstwie?
Teraz już nic nie wiem. Kiedy wchodzę do swojego pokoju zamykam się w nim i nie wychodzę do końca dnia. Po prostu nie mam siły.
Mój telefon dzwonił już chyba z dziesięć razy. Oczywiście to był cały czas Harry.
Matko, Harry…
Byliśmy razem? Byliśmy szczęśliwi? Co będzie teraz? A jak on mnie jeszcze kocha?
Oby nie, bo ja nic do niego nie czuję, przynajmniej tak myślę.
Około godziny 20 słyszę ciche pukanie do drzwi, więc idę otworzyć.
Lecz kiedy otwieram od razu tego żałuję. To Harry. Nie mam siły się z nim kłócić. Więc po prostu go wpuszczam do pokoju.
-Jak się czujesz?- Pyta.
-A jak mam się czuć? Niedawno się dowiedziałam o tym, że miałam wypadek i to był powód mojej przeprowadzki. A i jeszcze na dodatek dowiedziałam się, że chłopak, z którym się ponoć spotykałam chciał mnie zabić- Wypalam.
-Nawet tak nie mów. Kochałem cię. To był wypadek. Szliśmy do kina była późna godzina i postanowiliśmy przejść przez niebezpieczną drogę. Ja odradzałem, ale jak ty się uprzesz to trudno z tobą wygrać. Więc się zgodziłem. Ja już przeszedłem przez drogę a ty zatrzymałaś się na środku. Nawet nie wiem, po co. A potem ten samochód, i ty…- Mówi i można dostrzec w jego oczach łzy.
O nie.
- Harry to nie była twoja wina- Pocieszam go.
- Ale wszyscy tak mówili, i straciłem cię. Straciłem swój skarb.
- Harry znajdziesz inną. Serio.- Przekonuję go.
- Nie Mia. Ja kocham tylko ciebie, i zrobię wszystko żebyś się we mnie zakochała od nowa. Obiecuję- Szepcze i się do mnie przytula. O matko…
- Harry nie rób sobie nadziei. Serio możemy być przyjaciółmi, ale nic więcej- Mówię.
- Nadzieja zawsze umiera ostatnia. Sama tak mówiłaś. Ja poczekam.
O jejku, jak on wszystko pamięta. O ile to prawda.
- Możesz spróbować, ale nie rób sobie wielkich nadziei.- Szepczę.
- Ok., a teraz już pójdę. Dam ci spać. Jakby, co to dzwoń.- Mówi i wychodzi.
Ciekawe czy byliśmy szczęśliwi.
-Co ty robisz kochanie?- Pytam moje chłopaka, który coś majstruję przy gitarze.
-Siadaj.- Nakazuję- To dla ciebie.
I zaczyna spiewać:
Now you were standing there right in front of me
I hold on, it's getting harder to breath
All of a sudden these lights are blinding me
I never noticed how bright they would be

I saw in the corner there is a photograph
No doubt in my mind it's a picture of you
It lies there alone on its bed of broken glass
This bed was never made for two

I'll keep my eyes wide open
I'll keep my arms wide open

Don't let me
Don't let me
Don't let me go
'Cause I'm tired of feeling alone

Don't let me
Don't let me go
'Cause I'm tired of feeling alone.

Kiedy kończy płaczę i się do niego przytulam.
-Kocham cię- Mówię i go całuję.
-Ja ciebie bardziej słonko…
Budzę się….
Mater, czy teraz cały czas mi się będzie śnił Harry?
Jeśli to wydarzyło się naprawdę to Harry był niesamowitym człowiekiem.
Szkoda, że to wszystko się tak potoczyło.
Teraz serio wiem, że muszę się dowiedzieć prawdy od rodziców.
Kiedy przypominają mi się słowa Harrego robi mi się ciepło na sercu.
Chce o mnie walczyć? O moją miłość?
Jakie to… fajne?
No nie wiem, mam tylko nadzieję, że dobrze postąpię. I go w końcu nie zranię.
Gdy patrzę na zegarek jest dopiero 6.00 więc staram się jeszcze usnąć, ale nie za bardzo mi to wychodzi.
Więc idę zrobić to, czego dawno nie robiłam, idę pobiegać. Zakładam luźne dresy i wychodzę z domu.
Kiedy biegnę w stronę parku czuję się zrelaksowana.
O,tak. Tego mi było trzeba. 
Nareszcie chociaż na chwile zapomnę o  Harrym.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej ;)
Niespodzianka :**
Tak mnie zmotywowała jedna dziewczyna, że musiałam dla niej napisać. Mowa tu o mojej najukochańszej Megan jesteś cudowna aniołku chciałabym cię teraz wyściskać, za to, że ze mną jesteś.
Pozdrawiam ciebie, Karolinę  i wszystkich którzy to czytają :******
KOCHAM WAS <3

sobota, 18 października 2014

Rozdział 3



No dobra nieprzespana noc za mną…
Cały czas myślałam o tym Harry…
Co jest grane?
- Dzień dobry- mówię, kiedy wchodzę do kuchni. Oczywiście jak zwykłe nie ma w niej moich rodziców.
Co za paranoja…
- Dzień dobry panienko- Mówi ciepło Elizabeth i stawia przede mną talerz z naleśnikami.
Pycha…
No ciekawe, co dziś będę robić?
Jest sobota, czyli najnudniejszy dla mnie dzień tygodnia….
Moje rozmyślenia przerywa sygnał telefonu.
Nieznany. Ciekawe, kto to?
- Halo?
-Cześć Mia- OMG to Harry.
- Cześć- Odpowiadam i czekam na to, co mi powie.
- Słuchaj wczoraj się źlę zachowałem, czy moglibyśmy się spotkać.
- No wiesz, jak masz znowu być taki niemiły to lepiej..
- Nie. Teraz tak nie będzie. To co?
- No dobra to za godzinę w parku.
- Tym, co wczoraj?
-Tak
- Ok., dzięki.
- No do zobaczenia.
Mam nadzieję, że mi wyjaśni, co się stało. I ,że tym razem będzie milej niż wczoraj.
Ok. a teraz muszę się przygotować.
Po czterdziestu minutach zatwierdzam swój wygląd. Poczym wychodzę. Bo przecież nie mogę się spóźnić.
Niestety przychodzę pięć minut za późno i kiedy znajduję się w wyznaczonym miejscu widzę Harrego. Jest odwrócony do mnie plecami i mnie nie widzi.
Chwilę stoję bez ruchu, ale kiedy Harry zaczyna odchodzić podbiegam do niego.
Pewnie myślał, że już nie przyjdę.
Ja to potrafię zaskoczyć…
-Harry?
-Jednak przyszłaś. Już myślałem, że jesteś zła na mnie i nie przyjdziesz.
- Jestem zła, bo mnie potraktowałeś jak jakiegoś śmiecia, ale przyszłam, bo musisz mi to wyjaśnić.
- Doba. Usiądźmy.- Oferuję.
- Ok. to teraz mi powiedz.- Oświadczam, kiedy już siedzimy na ławce.
-Ok. To zaczynam.
- Ja też urodziłem się w Irlandii. I kiedy byłem mały strasznie podobała mi się jedna dziewczyna. Wiesz taka dziecięca miłość.
Była śliczna, no, ale niestety nie była mną zainteresowana. Gdybyś widziała, co ja robiłem, żeby się jej upodobać…
I naglę tak jakby mnie przeniosło do innego świata, już nie słyszę Harrego tylko widzę jakieś dzieci.
Mała blond dziewczynka z uśmiechem na twarzy biega po pięknej polanie. Naglę podchodzi do niej jakiś brunet. Dziewczynka widząc go zaczyna uciekać, a kiedy dostrzega jakiegoś blondasia podbiega do niego i się przytula…
Co to było?
- Mia słuchasz mnie?- pyta Harry , a ja nie wiem co odpowiedzieć.
-Przepraszam możesz powtórzyć?
- No wiec, kiedy osiągnąłem cel i zostaliśmy parą w wieku 13 lat, byłem wniebowzięty.
Zawsze miałem uśmiech na twarzy. I może wyda się to dziwne, ale serio byłem zakochany. Świata nie widziałem poza nią.
No i znowu to samo teraz widzę trzynastoletnią dziewczynkę siedzącą na kolanach jakiegoś chłopaka. Przytulają się i są szczęśliwi.
 Ale zaraz, zaraz czy to ja?! Nie to niemożliwe.
- Mia? Wszystko ok.?- Pyta Harry.
- Tak, tylko nie rozumiem, co ja mam wspólnego z twoim dzieciństwem? Nie znaliśmy się jak dzieci, pamiętałabym- Mówię mu to, ale okłamuję sama siebie. Nic nie pamiętam z dzieciństwa…
- Daj mi skończyć- Prosi, a ja milknę.- Było fajnie kolorowo, ale musiało się popsuć. Ta dziewczyna miała wypadek i wszyscy myśleli, że to przeze mnie, i zabronili mi się już do niej zbliżać. Jej stan był bardzo ciężki, ale wyszła z tego cało. Niestety ja już nie mogłem jej zobaczyć.
Dowiedziałem się tylko, że wyjechała z rodzicami do Londynu i już nie wróciła. Załamałem się…
-Uważaj- Słyszę jaiś krzyk, a potem widzę tą samą dziewczynkę lecącą przez maskę samochodu.
Potem już widzę tego jej bruneta klęczącego przed nią. Płaczę i krzyczy.
Boże, co się ze mną dzieję? Co to ma być.
- No dobra, ale nadal nie rozumiem, co ja mam z tym wspólnego- Harry nic nie odpowiada tylko podaję mi zdjęcie.
Kiedy widzę kto na nim jest serce mi staję. To ja i Harry . Wygląda to jakbyśmy mieli się za chwilę pocałować.
  
- Skąd ty to masz?- Pytam przerażonym głosem.
- Ta dziewczyna nazywała się Mia Ryans- Odpowiada również przestraszony.
O mój boże...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej kochane.
Zakładając tego bloga pogodziłam się z myślą, że pewnie nikt go nie będzie komentował itp
A tu taki zaskok.
Cieszę się, że czekacie na moje wypociny i przepraszam, że są one nie za często dodawane i krótkie.
Kocham cię Megan <3 <3 <3 <3
I ciebie też moja Karolciu :*****
Dzięki wielkie dziewczyny i do następnego.