czwartek, 30 października 2014

Rozdział 6




Kiedy wracam do domu nie mam już siły biec. Jednak wypadłam z formy.
Ale na razie mam inną sprawę na głowie. Teraz, kiedy dowiedziałam się prawdy czuję wielką pustkę. Rodzice wracają jutro, więc jeszcze muszę żyć w niepewności. To jest takie okropne.
Do południa siedzę w domu nudząc się, czyli oglądam TV, czytam gazety itp.
Leniuchuję do godziny 16. Ponieważ dostaję sms od Harrego.
Jeśli chcesz to zapraszam do mnie. Może przypomnisz sobie Gemme.
Jejku…Jemu serio zależy na tym żebym sobie wszystko przypomniała. To takie…fajne?
Tak, chyba można to tak określić.
Szybko odpisuję:
Ok. Wpadnę. Tylko nie znam twojego adresu.
Nie wiem, jakim cudem, ale zyskuję odpowiedź w prędkości światła.
Przyjadę za pół godziny po ciebie bądź gotowa.
Ok.. No to mam tylko pół godziny, żeby zrobić z siebie człowieka.
Pędzę szybko do łazienki. Maluję się, ubieram, czeszę i kiedy patrzę na zegarek jest już 16.30.Czyli Harry będzie tu lada moment.
Ubieram szybko buty i jak na zawołanie słyszę dzwonek do drzwi.
-Wychodzę- Krzyczę do Elizabeth i pędzę otworzyć.
Lecz kiedy przekręcam zamek, kolejne wspomnienie uderza mi do głowy.
When he opens his arms and holds you close tonight
It just won't feel right
Cause I can love you more than this, yeah
When he lays you down I might just die inside
It just don’t feel right
Cause I can love you more than this
I can love you more than this...
- Hej Mia- Mówi i mnie przytula.- Możemy wyjść się przejść? Muszę z tobą pogadać.
-Jasne. Chodźmy.
-Yyy Mia? Pytałem czy możemy iść?- To już nie wspomnienie. Otrząśnij się. Krzyczy moja podświadomość.
-Jasne. Chodźmy.-Odpowiadam a on patrzy na mnie jakby ze zdziwieniem.
Ale już nie będę wścibska i się nie będę wypytywać.
-Proszę bardzo księżniczko- Mówi i otwiera mi drzwi na tylnych siedzeniach.
 Kiedy siadam na miejsce, widzę śliczną bardzo podobną do Harrego dziewczynę, którą mam wrażenie, że znam.
-Mia jak dobrze cię widzieć.- Mówi i mnie przytula. O kurczę i co teraz?
-Miło ciebie poznać Gemma.- Mówię z uśmiechem.
-Ciebie też. Wreszcie ten mój braciszek przestał się ociągać i znalazł sobie dobra dziewczynę- Odpowiada i się zaczynamy śmiać.
No to chyba przypomniało mi się pierwsze spotkanie z Gemmą. Chyba….
-Ej Mia? Nic nie powiesz?- Pyta Gemma. Kurcze, a co mam powiedzieć? Chyba znowu ktoś do mnie mówił a ja przez te wspomnienie nic nie słyszałam.
-Yyym…No to opowiedz co u ciebie słychać.- Mówię szybko.
No i tak jakoś przetrwałam jazdę samochodem.
Harry nie się nie odzywał. Mogłam tylko go przyłapać jak się na mnie gapił na czerwonym świetle.
Gemmie buzia się nie zamykała.
Cały czas opowiadała, co nowego u niej w mieście. O tym, że zerwała z chłopakiem, którego kochała a on ją zdradził….
 Ma dziewczyna gadane.
Kiedy zaparkowaliśmy pod domem Harrego wytrzeszczyłam oczy.
Myślałam, że on też żyje w ,,luksusach” luksusach tu takie zaskoczenie.
Był to mały blok położony na cichej ulicy.
Mieszkanko było nie za duże i nie za małe. Takie w sam raz.
Dwa pokoje, salon, kuchnia, łazienka, toaleta i ciasny przedpokój.
Zupełnie inaczej niż u mnie.
-Rozgośćcie się. Ja pójdę zrobić coś do picia.- Mówi Harry i znika.
- To ja pójdę się rozpakować. Zaraz wracam.- Mówi Gemma i też wychodzi.
Ok. To, co teraz mam robić?
Rozglądam się po pokoju i moją uwagę przykuwa ściana, na której znajduje się mnóstwo zdjęć.
Z ciekawości podchodzę bliżej i zaczynam oglądać zdjęcia.
Written in these walls are the stories, that I can’t explain
I leave my heart open, but it stays right here empty for days
She told me in the morning, she don't feel the same about us in her bones
It seems to me that when I die, these words will be written on my stone
And I’ll be gone, gone tonight
The ground beneath my feet is open wide
The way that I've been holdin’ on too tight
With nothing in between
The story of my life, I take her home
I drive all night to keep her warm and time
Is frozen (the story of, the story of)
The story of my life I give her hope
I spend her love until she’s broke inside
The story of my life (the story of, the story of.

Jest piętnaście ramek ze zdjęciami. Na pierwszym zdjęciu znajduje się urocze rodzeństwo. Mowa oczywiście o Harrym i Gemmie. Mają na oko siedem lat. Wyglądają słodko.
Na jeszcze innym widać rodzinę w komplecie.
Na następnych Harry z kolegami itp.
Lecz kiedy widzę ostatnie zdjęcie serce o mało, co mi nie staje.
To ja i on!
Całuję go w policzek przytulając a on się szeroko uśmiecha.
Jakie to piękne.
Written on these walls are the colours, that I can’t change
Leave my heart open, but it stays right here in its cage
I know that in the morning now, see us in the light upon your hear
Although I am broken my heart is untamed still
And I'll be gone, gone tonight
The fire beneath my feet is burning bright
The way that I've been holdin' on so tight
With nothing in between
The story of my life, I take her home
I drive all night to keep her warm and time…
Is frozen (the story of, the story of)
The story of my life, I give her hope
I spend her love until she’s broke inside
The story of my life (the story of, the story of).
-Harry no. Przestań mnie łaskotać. Wiesz, że tego nie lubię.-Mówię ostatkiem sił.
-No dobra księżniczko. Daj buzi.- Mówi i nadstawia policzek.
Ja go przytulam i całuję jak chciał, ale odskakuję od niego, kiedy widzę flesz z aparatu.
-No i już mamy swoje pierwsze zdjęcie jako para. Zawsze je będę miał przy sobie.- Mówi i mnie tym razem całuję w usta.
Pamiętam, kiedy zostało zrobione to zdjęcie!
O boże…
Jaki on był kochany i ciepły.
-Mia? Co robisz?- To Harry.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Hej kochane.
Przepraszam za błędy i wiedzcie, że was bardzo kocham <3
Dziś w tekście  jedna z dwóch  ulubionych piosenka 1D.
A wasze jakie są ulubione 1D?
Całuski :****

niedziela, 26 października 2014

Rozdział 5



Niestety, kiedy biegnę po parku, wspomnienia z tej całej afery wracają.
Czy serio moi rodzice mogliby mnie okłamać?
A może po prostu Styles kłamie?…Nie po prostu nie mogę.
Mój niepokój wzrasta, kiedy widzę Hardego siedzącego na jednej z ławek.
Ma on spuszczoną głowę i widać, że jest smutny. Bardzo…
Ciekawe, co on robi tak wcześnie w tym miejscu?
Po cichu podchodzę do chłopaka i mówię:
- Hej Harry. Co ty tu robisz tak wcześnie?- Pytam i mogę zobaczyć, że ma łzy w oczach kiedy podnosi głowę.
O mater. Czy to przeze mnie?
- Mia, hej. Nie zauważyłem cię.- Mówi i ociera oczy.
- Zadałam pytanie Harry.- Kontynuuję.
-Yyy przyszedłem tu, bo wiedziałem, że ty też to zrobisz- Prawie szepcze.
Co skąd on mógł wiedzieć, że tu będę?
- Nie rozumiem. Jak mogłeś wiedzieć, że tu przyjdę?
-Mia byłem twoim chłopakiem wiem o tobie sporo. Myślę, że nawet więcej niż ty o sobie samej.- Mówi to z takim bólem, że mam ochotę go przytulić.
-Zawsze po kłótni, albo jak miałaś problem to wychodziłaś biegać. Najczęściej biegałaś po parku. Więc zawsze wiedziałem gdzie ciebie znaleźć.
-Zaczeka- Krzyczy chłopak.
-Czego chcesz?
-Mia chciałem cię przeprosić. Wiem, że źle zrobiłem. Powinienem ci zaufać, ale zrozum, że cię bardzo kocham i jestem piekielnie zazdrosny o ciebie. A szczególnie, kiedy gadasz z innym chłopakiem.
-Mówiła, że to tylko znajomy, a ty od razu najgorsze. Kocham ciebie i to się nie zmieni…
Kolejne wspomnienie uderzyło mi do głowy.
-Mia? Wszystko ok.? Zbladłaś.- To Harry. Martwi się o mnie.
-Yyy tak wszystko dobrze. Ale coś mi się przypomniało.
- Powiesz, co?
-Chyba nasza rozmowa- Szepcze, a u Harrego w oczach można zobaczyć iskierki szczęścia.
-Co dokładniej?
-Biegłam po parku, kiedy mnie zaczepiłeś i chciałeś pogadać i mnie przepraszałeś. Bo ja gadałam z jakimś chłopakiem.
-A to…- Mówi jakby zawiedziony.
-Opowiesz mi o tym?
- Z chęcią.-Ciekawi mnie to, co zaraz usłyszę…
-No, więc na początku naszej znajomości byłem bardzo zazdrosny o każdego chłopaka, co z tobą gadał. Niestety ty miałaś najlepszego przyjaciela. Często się o to kłóciliśmy itp.
Ale pewnego dnia zobaczyłem jak cię przytulał. Coś we mnie pękło. Zrobiłem straszną awanturę. I padły na niej ostre słowa, na szczęście wszystko sobie wyjaśniliśmy i było dobrze.-Mówi i się uśmiecha.
- Yhym- Przytakuję i zapada cisza. Jak ja bym chciała wszystko pamiętać.
Tą niezręczną ciszę przerywa dzwonek telefonu Harrego.
One way or another I’m gonna see you
I’m gonna meet ya meet ya meet ya meet you
One way or another I’m gonna win you
I’m gonna get you, get you, get you, get you.
Chwila ja znam tą piosenkę.
Kiedy Harry odbiera, ja staram się przypomnieć skąd znam tą piosenkę.
And if the lights are all out
I’ll follow your bus downtown
See who’s hanging out...
-Yhym tak.-Mówię a chłopak sie uśmiecha i kontynuuję.
One way or another I’m gonna see you
I’m gonna meet ya meet ya meet ya meet you
One way or another I’m gonna win you
I’m gonna get you, get you, get you, get you...
Kiedy kończy przytulam się do niego i szepczę:
-Już mnie masz kochany.
-Mia słuchasz mnie?- To Harry.
-Yyyy.. Przepraszam zamyśliłam się.
-Muszę już iść. Dziś przyjeżdża do mnie siostra i muszę przygotować mieszkanie. Jeśli chcesz możesz przyjść. Końcu kolegowałaś się z gemmą wcześniej.
-Dobra no zobaczę. A teraz już idź.
-To dzwoń jakby co. Do zobaczenia.
-No cześć.
Kiedy Harry odchodzi znowu w głowie mam nową melodię.
Czy Harry serio tak często śpiewał?
Muszę sobie przypomnieć. Po prostu muszę.
Right now
I wish you were here with me
'Cause right now
Everything is new to me
You know I can't fight the feeling
And every night I feel it
Right now
I wish you were here with me.
Late night, spaces
With all our friends, you and me, yeah
Love these faces
Just like how it used to be

And we won't be going home
For so long, for so long
But I know I won't be on my own, on my own
I'm feeling like
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam każdego kto czyta.
Nic specjalnego się nie dzieję i krótki ten rozdział.
Starałam się dla was, ale chyba mi nie wyszło.
Kocham was skarby i dzięki, że czytacie te wypociny.
*Hug*

niedziela, 19 października 2014

Rozdział 4



-Nie. Ty…Ty kłamiesz- Krzyczę.
-Nie Mia. Nie kłamię. Jeśli mi nie wierzysz to zapytaj się twoich rodziców. Skoro tak cię kochają to niech ci powiedzą prawdę..- Tłumaczy, ale ja go nie mam siły słuchać.
-Nie- Krzyczę i biegnę do domu.
Ja to? Harry i ja byliśmy razem? Ja miałam wypadek? C do cholery się dzieję?
A tu jak na złość rodzice wyjechali.
A może Harry kłamie? Jezu, nie mogę..
Czy to znaczy, że cały czas żyłam w kłamstwie?
Teraz już nic nie wiem. Kiedy wchodzę do swojego pokoju zamykam się w nim i nie wychodzę do końca dnia. Po prostu nie mam siły.
Mój telefon dzwonił już chyba z dziesięć razy. Oczywiście to był cały czas Harry.
Matko, Harry…
Byliśmy razem? Byliśmy szczęśliwi? Co będzie teraz? A jak on mnie jeszcze kocha?
Oby nie, bo ja nic do niego nie czuję, przynajmniej tak myślę.
Około godziny 20 słyszę ciche pukanie do drzwi, więc idę otworzyć.
Lecz kiedy otwieram od razu tego żałuję. To Harry. Nie mam siły się z nim kłócić. Więc po prostu go wpuszczam do pokoju.
-Jak się czujesz?- Pyta.
-A jak mam się czuć? Niedawno się dowiedziałam o tym, że miałam wypadek i to był powód mojej przeprowadzki. A i jeszcze na dodatek dowiedziałam się, że chłopak, z którym się ponoć spotykałam chciał mnie zabić- Wypalam.
-Nawet tak nie mów. Kochałem cię. To był wypadek. Szliśmy do kina była późna godzina i postanowiliśmy przejść przez niebezpieczną drogę. Ja odradzałem, ale jak ty się uprzesz to trudno z tobą wygrać. Więc się zgodziłem. Ja już przeszedłem przez drogę a ty zatrzymałaś się na środku. Nawet nie wiem, po co. A potem ten samochód, i ty…- Mówi i można dostrzec w jego oczach łzy.
O nie.
- Harry to nie była twoja wina- Pocieszam go.
- Ale wszyscy tak mówili, i straciłem cię. Straciłem swój skarb.
- Harry znajdziesz inną. Serio.- Przekonuję go.
- Nie Mia. Ja kocham tylko ciebie, i zrobię wszystko żebyś się we mnie zakochała od nowa. Obiecuję- Szepcze i się do mnie przytula. O matko…
- Harry nie rób sobie nadziei. Serio możemy być przyjaciółmi, ale nic więcej- Mówię.
- Nadzieja zawsze umiera ostatnia. Sama tak mówiłaś. Ja poczekam.
O jejku, jak on wszystko pamięta. O ile to prawda.
- Możesz spróbować, ale nie rób sobie wielkich nadziei.- Szepczę.
- Ok., a teraz już pójdę. Dam ci spać. Jakby, co to dzwoń.- Mówi i wychodzi.
Ciekawe czy byliśmy szczęśliwi.
-Co ty robisz kochanie?- Pytam moje chłopaka, który coś majstruję przy gitarze.
-Siadaj.- Nakazuję- To dla ciebie.
I zaczyna spiewać:
Now you were standing there right in front of me
I hold on, it's getting harder to breath
All of a sudden these lights are blinding me
I never noticed how bright they would be

I saw in the corner there is a photograph
No doubt in my mind it's a picture of you
It lies there alone on its bed of broken glass
This bed was never made for two

I'll keep my eyes wide open
I'll keep my arms wide open

Don't let me
Don't let me
Don't let me go
'Cause I'm tired of feeling alone

Don't let me
Don't let me go
'Cause I'm tired of feeling alone.

Kiedy kończy płaczę i się do niego przytulam.
-Kocham cię- Mówię i go całuję.
-Ja ciebie bardziej słonko…
Budzę się….
Mater, czy teraz cały czas mi się będzie śnił Harry?
Jeśli to wydarzyło się naprawdę to Harry był niesamowitym człowiekiem.
Szkoda, że to wszystko się tak potoczyło.
Teraz serio wiem, że muszę się dowiedzieć prawdy od rodziców.
Kiedy przypominają mi się słowa Harrego robi mi się ciepło na sercu.
Chce o mnie walczyć? O moją miłość?
Jakie to… fajne?
No nie wiem, mam tylko nadzieję, że dobrze postąpię. I go w końcu nie zranię.
Gdy patrzę na zegarek jest dopiero 6.00 więc staram się jeszcze usnąć, ale nie za bardzo mi to wychodzi.
Więc idę zrobić to, czego dawno nie robiłam, idę pobiegać. Zakładam luźne dresy i wychodzę z domu.
Kiedy biegnę w stronę parku czuję się zrelaksowana.
O,tak. Tego mi było trzeba. 
Nareszcie chociaż na chwile zapomnę o  Harrym.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej ;)
Niespodzianka :**
Tak mnie zmotywowała jedna dziewczyna, że musiałam dla niej napisać. Mowa tu o mojej najukochańszej Megan jesteś cudowna aniołku chciałabym cię teraz wyściskać, za to, że ze mną jesteś.
Pozdrawiam ciebie, Karolinę  i wszystkich którzy to czytają :******
KOCHAM WAS <3

sobota, 18 października 2014

Rozdział 3



No dobra nieprzespana noc za mną…
Cały czas myślałam o tym Harry…
Co jest grane?
- Dzień dobry- mówię, kiedy wchodzę do kuchni. Oczywiście jak zwykłe nie ma w niej moich rodziców.
Co za paranoja…
- Dzień dobry panienko- Mówi ciepło Elizabeth i stawia przede mną talerz z naleśnikami.
Pycha…
No ciekawe, co dziś będę robić?
Jest sobota, czyli najnudniejszy dla mnie dzień tygodnia….
Moje rozmyślenia przerywa sygnał telefonu.
Nieznany. Ciekawe, kto to?
- Halo?
-Cześć Mia- OMG to Harry.
- Cześć- Odpowiadam i czekam na to, co mi powie.
- Słuchaj wczoraj się źlę zachowałem, czy moglibyśmy się spotkać.
- No wiesz, jak masz znowu być taki niemiły to lepiej..
- Nie. Teraz tak nie będzie. To co?
- No dobra to za godzinę w parku.
- Tym, co wczoraj?
-Tak
- Ok., dzięki.
- No do zobaczenia.
Mam nadzieję, że mi wyjaśni, co się stało. I ,że tym razem będzie milej niż wczoraj.
Ok. a teraz muszę się przygotować.
Po czterdziestu minutach zatwierdzam swój wygląd. Poczym wychodzę. Bo przecież nie mogę się spóźnić.
Niestety przychodzę pięć minut za późno i kiedy znajduję się w wyznaczonym miejscu widzę Harrego. Jest odwrócony do mnie plecami i mnie nie widzi.
Chwilę stoję bez ruchu, ale kiedy Harry zaczyna odchodzić podbiegam do niego.
Pewnie myślał, że już nie przyjdę.
Ja to potrafię zaskoczyć…
-Harry?
-Jednak przyszłaś. Już myślałem, że jesteś zła na mnie i nie przyjdziesz.
- Jestem zła, bo mnie potraktowałeś jak jakiegoś śmiecia, ale przyszłam, bo musisz mi to wyjaśnić.
- Doba. Usiądźmy.- Oferuję.
- Ok. to teraz mi powiedz.- Oświadczam, kiedy już siedzimy na ławce.
-Ok. To zaczynam.
- Ja też urodziłem się w Irlandii. I kiedy byłem mały strasznie podobała mi się jedna dziewczyna. Wiesz taka dziecięca miłość.
Była śliczna, no, ale niestety nie była mną zainteresowana. Gdybyś widziała, co ja robiłem, żeby się jej upodobać…
I naglę tak jakby mnie przeniosło do innego świata, już nie słyszę Harrego tylko widzę jakieś dzieci.
Mała blond dziewczynka z uśmiechem na twarzy biega po pięknej polanie. Naglę podchodzi do niej jakiś brunet. Dziewczynka widząc go zaczyna uciekać, a kiedy dostrzega jakiegoś blondasia podbiega do niego i się przytula…
Co to było?
- Mia słuchasz mnie?- pyta Harry , a ja nie wiem co odpowiedzieć.
-Przepraszam możesz powtórzyć?
- No wiec, kiedy osiągnąłem cel i zostaliśmy parą w wieku 13 lat, byłem wniebowzięty.
Zawsze miałem uśmiech na twarzy. I może wyda się to dziwne, ale serio byłem zakochany. Świata nie widziałem poza nią.
No i znowu to samo teraz widzę trzynastoletnią dziewczynkę siedzącą na kolanach jakiegoś chłopaka. Przytulają się i są szczęśliwi.
 Ale zaraz, zaraz czy to ja?! Nie to niemożliwe.
- Mia? Wszystko ok.?- Pyta Harry.
- Tak, tylko nie rozumiem, co ja mam wspólnego z twoim dzieciństwem? Nie znaliśmy się jak dzieci, pamiętałabym- Mówię mu to, ale okłamuję sama siebie. Nic nie pamiętam z dzieciństwa…
- Daj mi skończyć- Prosi, a ja milknę.- Było fajnie kolorowo, ale musiało się popsuć. Ta dziewczyna miała wypadek i wszyscy myśleli, że to przeze mnie, i zabronili mi się już do niej zbliżać. Jej stan był bardzo ciężki, ale wyszła z tego cało. Niestety ja już nie mogłem jej zobaczyć.
Dowiedziałem się tylko, że wyjechała z rodzicami do Londynu i już nie wróciła. Załamałem się…
-Uważaj- Słyszę jaiś krzyk, a potem widzę tą samą dziewczynkę lecącą przez maskę samochodu.
Potem już widzę tego jej bruneta klęczącego przed nią. Płaczę i krzyczy.
Boże, co się ze mną dzieję? Co to ma być.
- No dobra, ale nadal nie rozumiem, co ja mam z tym wspólnego- Harry nic nie odpowiada tylko podaję mi zdjęcie.
Kiedy widzę kto na nim jest serce mi staję. To ja i Harry . Wygląda to jakbyśmy mieli się za chwilę pocałować.
  
- Skąd ty to masz?- Pytam przerażonym głosem.
- Ta dziewczyna nazywała się Mia Ryans- Odpowiada również przestraszony.
O mój boże...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej kochane.
Zakładając tego bloga pogodziłam się z myślą, że pewnie nikt go nie będzie komentował itp
A tu taki zaskok.
Cieszę się, że czekacie na moje wypociny i przepraszam, że są one nie za często dodawane i krótkie.
Kocham cię Megan <3 <3 <3 <3
I ciebie też moja Karolciu :*****
Dzięki wielkie dziewczyny i do następnego.

niedziela, 12 października 2014

Rozdział 2



No i znowu jestem sama w tym wielkim domu, no oczywiście nie licząc Elizabeth, ale ona ma swoją prace i nie mogę jej przeszkadzać. No nic trzeba sobie radzić. Jem obiad i idę oglądać telewizję. Dziś piątek, więc nie muszę się specjalnie uczyć, a no tak nawet nie mam jak. Przecież wszystkie zeszyty ma ten dupek.
Jest 18 a ja siedzę i tylko przełączam kanały telewizyjne. Same nudy jak zwykle.
Ale nagle moje rozleniwianie przerywa dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę- Krzyczę na cały dom i biegiem pędzę do drzwi.
Lecz kiedy widzę, kto przyszedł od razu zbiera mi się na wymioty. To ten dupek, Styles, stoi i się uśmiecha.
-Czego?- Pytam chłodno.
- O przepraszam królowo, zapomniałem, że ty nie rozmawiasz z poddanymi.- Odcina się. Co za kretyn.
- Daj sobie spokój Styles i odpowiedz mi na pytanie, czego chcesz?- Warczę.
- Chciałem oddać pani zeszyty, królowo- Mówi i wyciąga moje zeszyty z siatki.
- Och jak ja się cieszę, że pan mi tak szybko zwraca moją własność- Mówię sarkastycznie.
- A jak ja się cieszę, że pani mi otworzyła. Korona ci z głowy nie spadła?- Teraz to przesadził.
- Przestań Harry. Jak już mi oddałeś zeszyty to możesz już iść.
- Miałem ci zaproponować spacer, no, ale jak mnie tak wyganiasz to ok. Idę do widzenia królowo.- O kurde. Kiedy ktoś mi zaproponował spacer?
- Harry zaczekaj!- Krzyczę za nim.- Już się poświecę i pójdę z tobą na ten spacer.- Mówię dumnie.
- Och będę zaszczycony.- Mówi ironicznie.
No zapowiada się ciekawy wieczór. I tak wiem, że jak wrócę do domu to będę na niego jeszcze bardziej zła, no, ale i tak nic nie mam do roboty. Ciekawe tylko, kto pierwszy nie wytrzyma i wróci do domu, bo na pewno nie ja. To znaczy tak myślę.
-Gdzie idziemy na ten spacer?
- No właśnie. Czy jaśnie pani pasuję park? Bo, do jakiego kolwiek zamku to chyba daleko- No brawo Styles.
-Park może być- Mówię spokojnie, chociaż gotuję się od środka.
Kiedy jesteśmy w parku panuję kompletna cisza którą postanawiam przerwać:
- Może pójdziemy coś zjeść? Może lody?
- No możemy, tylko wątpię żeby była tu królewska cukiernia.
- Spokojnie postaram się przetrwać.
Jedząc lody padło jeszcze mocnych zdań, to zaczynało się robić męczące.
-To opowiesz mi coś o sobie królowo?
-Jestem Mia Ryans. Jak już wiesz studiuję socjologię. Pochodzę z Irlandii konkretniej z Dublina.- Kiedy to mówię Harry odpływa gdzieś myślami, widać to.- No to teraz ty- Kontynuuję, ale chłopak jakby mnie nie słysząc idzie i patrzy przed siebie.
-Ej Styles. Mówię do ciebie- Podnoszę głos.
-Czego chcesz?- Pyta chłodno. A to, co?
- Chcę, żebyś teraz ty coś o sobie opowiedział.
-To sobie możesz chcieć Ryans. A teraz sory, ale nie chce mi się marnować czasu z tobą.- Mówi i odchodzi.
Co to miało być?
Jeszcze nic nie powiedziałam aż takiego złego. Jedyne słowa, po których się tak wkurzył to to, że pochodzę z Irlandii.
Nie rozumiem jego reakcji. Smutno mi teraz. Jego ostatnie słowa nie były miłe. Wręcz przeciwnie zabolały mnie. No i co teraz? Jestem w parku. Sama. Boję się wracać do domu sama, więc dzwonię po Taylor, który przyjeżdża 10 minut po telefonie. Kiedy siedzę w samochodzie cały czas zastanawiam się co tak naprawdę się stało, że Harry tak się zachował. No i zrozum tu takiego człowieka. No trudno może prędko zapomnę o Harry. W końcu znam go tylko jeden dzień.
Kiedy docieram do domu ku mojemu zdziwieniu zastaję w nim mamę.
-Cześć Mia- Mówi moja mama.
-Cześć mamo- Odpowiadam i się do niej przytulam. O tak tego mi było trzeba.- Wszystko dobrze?
-No wiesz skarbie praca. A i mam dość niemiłą wiadomość z ojcem muszę pojechać w delegację na tydzień. Dasz radę prawda?- no super, znowu wyjazd.
-Tak dam. Mam Ami, Tylora i  Elizabeth. Spokojnie. Dam radę.
-Tak myślałam a teraz przepraszam cię skarbie, ale muszę wykonać ważny telefon.
No oczywiście. Zrezygnowana idę do pokoju i postanawiam obejrzeć moje stare zdjęcia jeszcze z czasów kiedy mieszkałam w Irlandii. To mi pomaga.
Akurat przeglądam zdjęcia ze szkoły, kiedy miałam około 7 lat. Co to były za czasy. Wszystko takie beztroskie i miłe. Niestety już nic nie pamiętam z tych czasów.
Moją uwagę przykuwa jedno zdjęcie, jestem na nim ja ubrana w piękną niebieską sukieneczkę, a obok stoi jakaś dziewczynka również ślicznie ubrana. Ja jestem obejmowana przez jakiegoś blondasia, a z tyłu stoi wyraźnie zły brunet. Ciekawe, co się działo tego dnia. Niestety się już raczej nie dowiem. Szkoda.
Z oglądaniem zdjęć schodzi mi jeszcze godzina, po czym idę się umyć.
Kiedy jestem pod prysznicem znowu mnie nachodzą myśli o Harrym.
Co się stało?
Nie no, nie spocznę póki się nie dowiem.
No i oczywiście te myśli zaprzątają mi głowę pół nocy.
Serio obiecuję, że dowiem się, za co Harry się tak zdenerwował.
Muszę…
-----------------------------------------------------------------------------------
Hej, jak ktoś tu jest.
Rozdział  krótki no, ale mam jutro test i też muszę się poduczyć.
A no i jak wrażenia po filmie? kto był w kinie?
Ja już wbijałam paznokcie w ręce koleżanki. potem miała ślady. No ale to 1D.
aww kocham ich <3
Pozdrawiam Megan ,Karolinkę i wszystkich czytelników
kocham was :*

niedziela, 5 października 2014

Rozdział 1



Cześć jestem Mia Ryans. Studiuję socjologię. Mam 21 lat i mieszkam w Londynie. Urodziłam się w Irlandii w Dublinie, ale moi rodzice dostali bardzo dobrą pracę i się przeprowadziliśmy. No właśnie dostali dobrą pracę, prawie cały czas są poza domem, a jak już w nim są to zamykają się w swoich gabinetach i cały czas pracują. Są plusy, ale jeszcze więcej jest minusów przynajmniej dla mnie. Plusy są takie, że: mamy duży dom(spokojnie zmieściłyby się w nim trzy rodziny), nie musimy się martwic, że czegoś nie mamy. Krótko mówiąc moi rodzice są bogaci. Mi to się nie podoba i mam bardzo dużo minusów takiego życia: rodzice nie mają dla mnie czasu, zawsze odpowiadają na moje pytanie poczym mówią, że są zajęci.
 Kiedy proszę o bluzkę- dostaję bluzkę, kiedy proszę o książkę-dostaję książkę, kiedy proszę o rozmowę, słyszę tylko- kochanie nie mam teraz czasu pogadamy potem(oczywiście wcale się nie doczekuję tej rozmowy). Bardzo brakuję mi miłości. Czy to się kiedyś zmieni?
No to w skrócie mam wszystko a za razem nie mam nic. Trochę to zagmatwane, ale tak naprawdę jest.
Ze snu wyrywa mnie mój budzik, oznajmiając, że jest 7.00 i muszę wstawać, żeby się nie spóźnić na uczelnię. Okropnie mi się nie chce tam iść no, ale muszę. Kiedy jestem już ubrana idę do kuchni na śniadanie. Oczywiście w ten wielkiej kuchni jest tylko nasza gosposia a moich rodziców ani śladu, pewnie już są w pracy.
- Dzień dobry panienko.- Mówi Elizabeth nasza pomoc domowa. Czasami czuję, że tylko ona się mną interesuję.
- Dzień dobry- Odpowiadam.- Co dziś na śniadanie?
- To, co panienka lubi. Naleśniki z czekoladą.- Odnajmuję i stawia przede mną talerz pełen naleśników. Aww…pycha.
Kiedy jestem najedzona idę po torbę z potrzebnymi rzeczami, poczym idę do samochodu w którym już czeka nasz kierowca Taylor.
- Dzien dobry Mio. Gotowa?- Ze wszystkich osób pracujących w domu tylko Taylor mówi do mnie po imieniu. Czemu? Wszystkich o to prosiłam, ale odmawiali, bo to podobno dla nich nie stosowne. Tylko Talor spełnił moją prośbę.
- Dzień dobry. Tak jestem gotowa, możemy jechać.
Kiedy samochód jedzie w stronę szkoły myślę nad przeprowadzką. Mam już 21 lat a ciągłe mieszkam z rodzicami. Prawie wszyscy moi znajomi już mają własne domy, ale ja nie.
Czemu? Kiedy spytałam o przeprowadzkę to moi rodzice oczywiście nie mieli czasu na rozmowę, a i tak rzadko są w domu, że mogę powiedzieć, że to tylko mój dom.
Kiedy Taylor parkuję na parkingu pod uczelnią prędko wysiadam z samochodu. Grzecznie dziękuję za odwiezieni i informuję, o której kończę. Kiedy mężczyzna już wszystko wie żegna się ze mną i odjeżdża, a ja udaję się do budynku uczelni przed którym czeka na mnie Amy moja przyjaciółka to dzięki niej jeszcze nie zwariowałam.
-Hej Mia- Wita mnie jak zawsze promiennym głosem.
-Cześć Amy- Mówię i ją przytulam.
-Słyszałaś, że dziś ma nie być dwóch ostatnich godzin, bo profesor się rozchorował-Opowiada, kiedy wchodzimy do budynku.
-To fajnie, będziemy mieś lżej- Oczywiście mówię jedno myślę drugie. Przecież ja nic nie mam do roboty w domu.
-No faktycznie, a teraz chodź szybciej, bo się spóźnimy.
Kiedy zajmujemy swoje miejsca do Sali wchodzi profesorka.
-Dzień dobry wszystkim, na początek chcę tylko powiedzieć, że dołącza do nas nowy student. Harry Styles- Mówi i do sali wchodzi wysoki brunet z burzą loków na głowie.
- No właśnie to pan Styles. No dobrze koniec nowości. Panie Styles proszę nadrobić zaległości.
-Dobrze-Odpowiada szybko chłopak i profesorka zaczyna wykład.
Po wszystkich zajęciach już mogę wracać do domu, ale przecież nie powiedziałam Taylorowi, że kończę dwie godziny wcześniej. No trudno muszę wrócić na pieszo. Amy poszła ze swoim chłopakiem do parku, i coś mi się zdaje, że to będzie dość samotny dzień dla mnie.
Kiedy już stoję przed szkołą uświadamiam sobie, że zapomniałam zeszytu.
No brawo Mia. Ty fajtłapo.
Kiedy ponownie wchodzę na salę wykładową dostrzegam, że jest tam nadal ten nowy student Harry Styles rozmawiający z profesorką.
-O Mia podejdź na chwilkę- Wołam Pani Merlock.
Kiedy podchodzę do nich kontynuuję.
-Czy mogłabyś pożyczy koledze zeszyty?- Pyta.
- Ja?- pytam z niedowierzaniem. Czemu ja?
-Tak pani ponno Ryans, jest pani dobrą studentką i wierzę, że ma pani dobrze prowadzone notatki z lekcji.
-Oczywiście- Odpowiadam posłusznie. Podaję zeszyt Harremu i wychodzę z sali.
Kiedy stoję przed bramą szkolną zastanawiam się czy na pewno nie zadzwonić po Taylora.
Z zamyśleń wyrywa mnie dotyk czyichś rąk na mojej tali. Kiedy się odwracam do tego kogoś spostrzegam, że to ten Harry.
-No hej śliczna, dzięki za zeszyt.- Mówi i mnie całuję w policzek.
-Ej nie zapominaj się- Odpowiadam i odchodzę od niego.
-Uuu nie złość się na mnie- Woła a kiedy się odwracam ma cwany uśmieszek na ustach.
-Daj sobie spokuj- Mówię, po czym zmierzam w stronę domu. Nie będę czekała na Taylora w towarzystwie tego Harrego. Już go nie lubię jest za bardzo pewny siebie.
Idę wzdłuż ulicy, kiedy jakiś czarny Nissan zajeżdża mi drogę. Od razu patrzę, kto jest kierowcą.
Ooo ale niespodzianka zgadnijcie, kto to? Harry rzecz jasna. Harry Styles.
Podchodzę do drzwi kierowcy, a on odsuwa szybę.
-Wskakuj do samochodu- mówi.
- Yyy nie. Daj mi spokój.- odpowiadam i mijam samochód.
- No dawaj. To w podzięce za zeszyt.- nawołuję. Ja się zatrzymuję i myślę. Nie chce mi się wracać na pieszo, ale już nie przepadam za tym Harrrym, no ale jak chcę zrobić to w podzięce.
-Ok. - Mówię i wsiadam do samochodu.
-To gdzie cię mam odstawić- Pyta dumnie.
Ja podaję mu adres i zapada kompletna cisza. Słychać tylko radio. Gdzie akurat leci piosenka Lorde- Royals. Kocham tą piosenkę.
Harry chyba to wyczuł, bo pyta:
- Lubisz tą piosenkę?
-Mało powiedziane. Kocham. A ty?
-Może być, chociaż znam lepsze. Jak dla mnie ta piosenka jest taka no…taka dla bogatych ludzi.
Och, czyli jak lubię tą piosenkę to można powiedzieć, że nawet mam bogaty umysł. Tak jak rodziców?
Let me be your ruler (ruler)
You can call me queen bee
And baby I'll rule, I'll rule, I'll rule, I'll rule
Let me live that fantasy....
Nuci Harry. No tak piosenka dla bogaczy i rządzicieli.
- No dobra a ty jaką piosenkę najczęściej słuchasz?- Pytam.
-Lubię Jasona Derulo.- Mówi z uśmieszkiem na twarzy.
Serio? Czyli pewnie te zboczone piosenki. Co za chłopak.
- Aha.- Mruczę i znowu ta cisza. Tyle, że teraz dojeżdżamy do domu, a Harry wytrzeszcza oczy.
-Wow teraz rozumiem ten gust z muzyką. Po prostu jesteś bogata.- Mówi.
-Nie ja. Moi rodzice, i nie lubię jak ktoś mi mówi, że jestem bogata. Jestem jak wszyscy inni ludzie, a teraz sorki, ale muszę iść. Cześć, i dzięki za podwózkę.- Żegnam się i zamykam drzwi. Już nic nie słyszę, ze strony Hardego, ale niestety, kiedy wchodzę do domu to spostrzegam, że oczywiście zapomniałam torby z samochodu. Nie no super. Myślę i wracam do samochodu. Dzięki bogu jeszcze nie odjechał.
-Zapomniałam torby- Mówię i zabieram ja z siedzenia.
-No nie bądź zła na mnie. Poprostu trochę zazdroszczę ci.- Mówi spokojnie.
-Uwierz nie masz, czego- Odpowiadam.
-Jak to? Przecież masz wszystko, co chcesz- Ciągnie dalej.
- Wcale nie. Są rzeczy, których nie można kupić-Mówię i siadam na siedzenie, bo coś czuję, że jeszcze chwile potrwa ta rozmowa.
-Możesz jaśniej?
- Nie kupię miłości, ani przyjaciół.
-Ale przecież każdy chyba chce się z tobą przyjaźnić. W końcu jesteś bogata.- Auć zabolało.
-No to wiedz, że tak nie jest- Mówię chłodno i wychodzę z samochodu trzaskając drzwiami. Co za kretyn.
-Mia zaczekaj. Ja nie chciałem, żeby to tak zabrzmiało.Ja tylko…
-Daj sobie spokój Harry . Powiedziałeś, co myślałeś, ale wiedz, że ludzie mnie unikają, bo podobno jestem taka bogata.-Krzyczę i łzy spływają mi po twarzy.
-Mia przepraszam. Mówi i mnie przytula.- Serio nie chciałem cię urazić, przepraszam.
- Dobra już idę do domu, tobie też to radzę. Cześć.-Żegnam się i idę do domu.
Ufff co za rozmowa.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej wszystkim.
Jest pierwszy rozdział :)
Przepraszam za błędy, starałam się ich nie robić.
Pragnę bardzo, bardzo podziękować najukochańszej Megan .
Boże, aniołku dziękuję ci za wszystko. Dużo mnie nauczyłaś. Kocham Cię <3 <3 <3 <3

sobota, 4 października 2014

Prolog

Wiecie jakie to jest uczucie kiedy ma się wszystko równocześnie nic nie mając?
Ja tak właśnie mam.
Pieniądze, ubrania...Tego mi nie brakuję. Mój taka i mama mają taką prace, że można powiedzieć, że jesteśmy bogaci. Czyli wszystko mam? Nie.
Nie mam miłości, przyjaźni...Wszyscy myślą, że jestem jakąś lalą pozbawiąną rozumu i nie chcą się ze mną zadawać.
Mam tylko jedną przyjaciółkę...
Cały czas chodzę smutna, nawet jak mam prawie wszystko co chce.
Czy moje życie się zmieni?
Czy ktoś mnie pokocha?....
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej to krótki Prolog
przepraszam za błędy,
Może to nie będzie After albo Cold, nie będzie zwiastuna(bo go nie umiem robić) czy jakiegoś niezwykłego szablonu. Będzie tylko moje opowiadanie.
Pozdrawiam każdego kto to czyta <3