Cześć jestem Mia Ryans.
Studiuję socjologię. Mam 21 lat i mieszkam w Londynie. Urodziłam się w Irlandii
w Dublinie, ale moi rodzice dostali bardzo dobrą pracę i się przeprowadziliśmy.
No właśnie dostali dobrą pracę, prawie cały czas są poza domem, a jak już w nim
są to zamykają się w swoich gabinetach i cały czas pracują. Są plusy, ale
jeszcze więcej jest minusów przynajmniej dla mnie. Plusy są takie, że: mamy
duży dom(spokojnie zmieściłyby się w nim trzy rodziny), nie musimy się martwic,
że czegoś nie mamy. Krótko mówiąc moi rodzice są bogaci. Mi to się nie podoba i
mam bardzo dużo minusów takiego życia: rodzice nie mają dla mnie czasu, zawsze
odpowiadają na moje pytanie poczym mówią, że są zajęci.
Kiedy proszę o bluzkę- dostaję bluzkę, kiedy
proszę o książkę-dostaję książkę, kiedy proszę o rozmowę, słyszę tylko-
kochanie nie mam teraz czasu pogadamy potem(oczywiście wcale się nie doczekuję
tej rozmowy). Bardzo brakuję mi miłości. Czy to się kiedyś zmieni?
No to w skrócie mam
wszystko a za razem nie mam nic. Trochę to zagmatwane, ale tak naprawdę jest.
Ze snu wyrywa mnie mój budzik, oznajmiając, że jest 7.00 i
muszę wstawać, żeby się nie spóźnić na uczelnię. Okropnie mi się nie chce tam
iść no, ale muszę. Kiedy jestem już ubrana idę do kuchni na śniadanie. Oczywiście
w ten wielkiej kuchni jest tylko nasza gosposia a moich rodziców ani śladu,
pewnie już są w pracy.
- Dzień dobry panienko.- Mówi Elizabeth nasza pomoc domowa.
Czasami czuję, że tylko ona się mną interesuję.
- Dzień dobry- Odpowiadam.- Co dziś na śniadanie?
- To, co panienka lubi. Naleśniki z czekoladą.- Odnajmuję i
stawia przede mną talerz pełen naleśników. Aww…pycha.
Kiedy jestem najedzona idę po torbę z potrzebnymi rzeczami,
poczym idę do samochodu w którym już czeka nasz kierowca Taylor.
- Dzien dobry Mio. Gotowa?- Ze wszystkich osób pracujących w
domu tylko Taylor mówi do mnie po imieniu. Czemu? Wszystkich o to prosiłam, ale
odmawiali, bo to podobno dla nich nie stosowne. Tylko Talor spełnił moją
prośbę.
- Dzień dobry. Tak jestem gotowa, możemy jechać.
Kiedy samochód jedzie w stronę szkoły myślę nad
przeprowadzką. Mam już 21 lat a ciągłe mieszkam z rodzicami. Prawie wszyscy moi
znajomi już mają własne domy, ale ja nie.
Czemu? Kiedy spytałam o przeprowadzkę to moi rodzice
oczywiście nie mieli czasu na rozmowę, a i tak rzadko są w domu, że mogę
powiedzieć, że to tylko mój dom.
Kiedy Taylor parkuję na parkingu pod uczelnią prędko
wysiadam z samochodu. Grzecznie dziękuję za odwiezieni i informuję, o której
kończę. Kiedy mężczyzna już wszystko wie żegna się ze mną i odjeżdża, a ja
udaję się do budynku uczelni przed którym czeka na mnie Amy moja przyjaciółka
to dzięki niej jeszcze nie zwariowałam.
-Hej Mia- Wita mnie jak zawsze promiennym głosem.
-Cześć Amy- Mówię i ją przytulam.
-Słyszałaś, że dziś ma nie być dwóch ostatnich godzin, bo
profesor się rozchorował-Opowiada, kiedy wchodzimy do budynku.
-To fajnie, będziemy mieś lżej- Oczywiście mówię jedno myślę
drugie. Przecież ja nic nie mam do roboty w domu.
-No faktycznie, a teraz chodź szybciej, bo się spóźnimy.
Kiedy zajmujemy swoje miejsca do Sali wchodzi profesorka.
-Dzień dobry wszystkim, na początek chcę tylko powiedzieć,
że dołącza do nas nowy student. Harry Styles- Mówi i do sali wchodzi wysoki
brunet z burzą loków na głowie.
- No właśnie to pan Styles. No dobrze koniec nowości. Panie
Styles proszę nadrobić zaległości.
-Dobrze-Odpowiada szybko chłopak i profesorka zaczyna
wykład.
Po wszystkich zajęciach już mogę wracać do domu, ale
przecież nie powiedziałam Taylorowi, że kończę dwie godziny wcześniej. No
trudno muszę wrócić na pieszo. Amy poszła ze swoim chłopakiem do parku, i coś
mi się zdaje, że to będzie dość samotny dzień dla mnie.
Kiedy już stoję przed szkołą uświadamiam sobie, że
zapomniałam zeszytu.
No brawo Mia. Ty fajtłapo.
Kiedy ponownie wchodzę na salę wykładową dostrzegam, że jest
tam nadal ten nowy student Harry Styles rozmawiający z profesorką.
-O Mia podejdź na chwilkę- Wołam Pani Merlock.
Kiedy podchodzę do nich kontynuuję.
-Czy mogłabyś pożyczy koledze zeszyty?- Pyta.
- Ja?- pytam z niedowierzaniem. Czemu ja?
-Tak pani ponno Ryans, jest pani dobrą studentką i wierzę,
że ma pani dobrze prowadzone notatki z lekcji.
-Oczywiście- Odpowiadam posłusznie. Podaję zeszyt Harremu i
wychodzę z sali.
Kiedy stoję przed bramą szkolną zastanawiam się czy na pewno
nie zadzwonić po Taylora.
Z zamyśleń wyrywa mnie dotyk czyichś rąk na mojej tali.
Kiedy się odwracam do tego kogoś spostrzegam, że to ten Harry.
-No hej śliczna, dzięki za zeszyt.- Mówi i mnie całuję w
policzek.
-Ej nie zapominaj się- Odpowiadam i odchodzę od niego.
-Uuu nie złość się na mnie- Woła a kiedy się odwracam ma
cwany uśmieszek na ustach.
-Daj sobie spokuj- Mówię, po czym zmierzam w stronę domu. Nie
będę czekała na Taylora w towarzystwie tego Harrego. Już go nie lubię jest za
bardzo pewny siebie.
Idę wzdłuż ulicy, kiedy jakiś czarny Nissan zajeżdża mi
drogę. Od razu patrzę, kto jest kierowcą.
Ooo ale niespodzianka zgadnijcie, kto to? Harry rzecz jasna.
Harry Styles.
Podchodzę do drzwi kierowcy, a on odsuwa szybę.
-Wskakuj do samochodu- mówi.
- Yyy nie. Daj mi spokój.- odpowiadam i mijam samochód.
- No dawaj. To w podzięce za zeszyt.- nawołuję. Ja się
zatrzymuję i myślę. Nie chce mi się wracać na pieszo, ale już nie przepadam za
tym Harrrym, no ale jak chcę zrobić to w podzięce.
-Ok. - Mówię i wsiadam do samochodu.
-To gdzie cię mam odstawić- Pyta dumnie.
Ja podaję mu adres i zapada kompletna cisza. Słychać tylko
radio. Gdzie akurat leci piosenka Lorde- Royals. Kocham tą piosenkę.
Harry chyba to wyczuł, bo pyta:
- Lubisz tą piosenkę?
-Mało powiedziane. Kocham. A ty?
-Może być, chociaż znam lepsze. Jak dla mnie ta piosenka
jest taka no…taka dla bogatych ludzi.
Och, czyli jak lubię tą piosenkę to można powiedzieć, że
nawet mam bogaty umysł. Tak jak rodziców?
Let me be your ruler (ruler)
You can call me queen bee
And baby I'll rule, I'll rule, I'll rule, I'll rule
Let me live that fantasy....
You can call me queen bee
And baby I'll rule, I'll rule, I'll rule, I'll rule
Let me live that fantasy....
Nuci Harry. No tak
piosenka dla bogaczy i rządzicieli.
- No dobra a ty jaką piosenkę
najczęściej słuchasz?- Pytam.
-Lubię Jasona Derulo.-
Mówi z uśmieszkiem na twarzy.
Serio? Czyli pewnie te
zboczone piosenki. Co za chłopak.
- Aha.- Mruczę i znowu ta
cisza. Tyle, że teraz dojeżdżamy do domu, a Harry wytrzeszcza oczy.
-Wow teraz rozumiem ten
gust z muzyką. Po prostu jesteś bogata.- Mówi.
-Nie ja. Moi rodzice, i
nie lubię jak ktoś mi mówi, że jestem bogata. Jestem jak wszyscy inni ludzie, a
teraz sorki, ale muszę iść. Cześć, i dzięki za podwózkę.- Żegnam się i zamykam
drzwi. Już nic nie słyszę, ze strony Hardego, ale niestety, kiedy wchodzę do
domu to spostrzegam, że oczywiście zapomniałam torby z samochodu. Nie no super.
Myślę i wracam do samochodu. Dzięki bogu jeszcze nie odjechał.
-Zapomniałam torby- Mówię
i zabieram ja z siedzenia.
-No nie bądź zła na mnie.
Poprostu trochę zazdroszczę ci.- Mówi spokojnie.
-Uwierz nie masz, czego- Odpowiadam.
-Jak to? Przecież masz wszystko,
co chcesz- Ciągnie dalej.
- Wcale nie. Są rzeczy, których
nie można kupić-Mówię i siadam na siedzenie, bo coś czuję, że jeszcze chwile
potrwa ta rozmowa.
-Możesz jaśniej?
- Nie kupię miłości, ani przyjaciół.
-Ale przecież każdy chyba
chce się z tobą przyjaźnić. W końcu jesteś bogata.- Auć zabolało.
-No to wiedz, że tak nie
jest- Mówię chłodno i wychodzę z samochodu trzaskając drzwiami. Co za kretyn.
-Mia zaczekaj. Ja nie
chciałem, żeby to tak zabrzmiało.Ja tylko…
-Daj sobie spokój Harry .
Powiedziałeś, co myślałeś, ale wiedz, że ludzie mnie unikają, bo podobno jestem
taka bogata.-Krzyczę i łzy spływają mi po twarzy.
-Mia przepraszam. Mówi i
mnie przytula.- Serio nie chciałem cię urazić, przepraszam.
- Dobra już idę do domu,
tobie też to radzę. Cześć.-Żegnam się i idę do domu.
Ufff co za rozmowa.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej wszystkim.
Jest pierwszy rozdział :)
Przepraszam za błędy, starałam się ich nie robić.
Pragnę bardzo, bardzo podziękować najukochańszej Megan .
Boże, aniołku dziękuję ci za wszystko. Dużo mnie nauczyłaś. Kocham Cię <3 <3 <3 <3
Nie ma za co - naprawdę. Ze zdjęcia to tylko znam pięć wyrażeń dziękuję. Pozdrawiam =***
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńsuper rozdział czekam na next :)
OdpowiedzUsuń