No i znowu jestem sama w tym wielkim domu, no oczywiście nie
licząc Elizabeth, ale ona ma swoją prace i nie mogę jej przeszkadzać. No nic
trzeba sobie radzić. Jem obiad i idę oglądać telewizję. Dziś piątek, więc nie
muszę się specjalnie uczyć, a no tak nawet nie mam jak. Przecież wszystkie
zeszyty ma ten dupek.
Jest 18 a ja siedzę i tylko przełączam kanały telewizyjne.
Same nudy jak zwykle.
Ale nagle moje rozleniwianie przerywa dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę- Krzyczę na cały dom i biegiem pędzę do drzwi.
Lecz kiedy widzę, kto przyszedł od razu zbiera mi się na
wymioty. To ten dupek, Styles, stoi i się uśmiecha.
-Czego?- Pytam chłodno.
- O przepraszam królowo, zapomniałem, że ty nie rozmawiasz z
poddanymi.- Odcina się. Co za kretyn.
- Daj sobie spokój Styles i odpowiedz mi na pytanie, czego
chcesz?- Warczę.
- Chciałem oddać pani zeszyty, królowo- Mówi i wyciąga moje
zeszyty z siatki.
- Och jak ja się cieszę, że pan mi tak szybko zwraca moją
własność- Mówię sarkastycznie.
- A jak ja się cieszę, że pani mi otworzyła. Korona ci z
głowy nie spadła?- Teraz to przesadził.
- Przestań Harry. Jak już mi oddałeś zeszyty to możesz już
iść.
- Miałem ci zaproponować spacer, no, ale jak mnie tak
wyganiasz to ok. Idę do widzenia królowo.- O kurde. Kiedy ktoś mi zaproponował
spacer?
- Harry zaczekaj!- Krzyczę za nim.- Już się poświecę i pójdę
z tobą na ten spacer.- Mówię dumnie.
- Och będę zaszczycony.- Mówi ironicznie.
No zapowiada się ciekawy wieczór. I tak wiem, że jak wrócę
do domu to będę na niego jeszcze bardziej zła, no, ale i tak nic nie mam do
roboty. Ciekawe tylko, kto pierwszy nie wytrzyma i wróci do domu, bo na pewno
nie ja. To znaczy tak myślę.
-Gdzie idziemy na ten spacer?
- No właśnie. Czy jaśnie pani pasuję park? Bo, do jakiego
kolwiek zamku to chyba daleko- No brawo Styles.
-Park może być- Mówię spokojnie, chociaż gotuję się od
środka.
Kiedy jesteśmy w parku panuję kompletna cisza którą
postanawiam przerwać:
- Może pójdziemy coś zjeść? Może lody?
- No możemy, tylko wątpię żeby była tu królewska cukiernia.
- Spokojnie postaram się przetrwać.
Jedząc lody padło jeszcze mocnych zdań, to zaczynało się
robić męczące.
-To opowiesz mi coś o sobie królowo?
-Jestem Mia Ryans. Jak już wiesz studiuję socjologię.
Pochodzę z Irlandii konkretniej z Dublina.- Kiedy to mówię Harry odpływa gdzieś
myślami, widać to.- No to teraz ty- Kontynuuję, ale chłopak jakby mnie nie
słysząc idzie i patrzy przed siebie.
-Ej Styles. Mówię do ciebie- Podnoszę głos.
-Czego chcesz?- Pyta chłodno. A to, co?
- Chcę, żebyś teraz ty coś o sobie opowiedział.
-To sobie możesz chcieć Ryans. A teraz sory, ale nie chce mi
się marnować czasu z tobą.- Mówi i odchodzi.
Co to miało być?
Jeszcze nic nie powiedziałam aż takiego złego. Jedyne słowa,
po których się tak wkurzył to to, że pochodzę z Irlandii.
Nie rozumiem jego reakcji. Smutno mi teraz. Jego ostatnie
słowa nie były miłe. Wręcz przeciwnie zabolały mnie. No i co teraz? Jestem w
parku. Sama. Boję się wracać do domu sama, więc dzwonię po Taylor, który
przyjeżdża 10 minut po telefonie. Kiedy siedzę w samochodzie cały czas
zastanawiam się co tak naprawdę się stało, że Harry tak się zachował. No i
zrozum tu takiego człowieka. No trudno może prędko zapomnę o Harry. W końcu znam
go tylko jeden dzień.
Kiedy docieram do domu ku mojemu zdziwieniu zastaję w nim mamę.
-Cześć Mia- Mówi moja mama.
-Cześć mamo- Odpowiadam i się do niej przytulam. O tak tego
mi było trzeba.- Wszystko dobrze?
-No wiesz skarbie praca. A i mam dość niemiłą wiadomość z
ojcem muszę pojechać w delegację na tydzień. Dasz radę prawda?- no super, znowu
wyjazd.
-Tak dam. Mam Ami, Tylora i Elizabeth. Spokojnie. Dam radę.
-Tak myślałam a teraz przepraszam cię skarbie, ale muszę
wykonać ważny telefon.
No oczywiście. Zrezygnowana idę do pokoju i postanawiam
obejrzeć moje stare zdjęcia jeszcze z czasów kiedy mieszkałam w Irlandii. To mi
pomaga.
Akurat przeglądam zdjęcia ze szkoły, kiedy miałam około 7
lat. Co to były za czasy. Wszystko takie beztroskie i miłe. Niestety już nic
nie pamiętam z tych czasów.
Moją uwagę przykuwa jedno zdjęcie, jestem na nim ja ubrana w
piękną niebieską sukieneczkę, a obok stoi jakaś dziewczynka również ślicznie
ubrana. Ja jestem obejmowana przez jakiegoś blondasia, a z tyłu stoi wyraźnie
zły brunet. Ciekawe, co się działo tego dnia. Niestety się już raczej nie
dowiem. Szkoda.
Z oglądaniem zdjęć schodzi mi jeszcze godzina, po czym idę się
umyć.
Kiedy jestem pod prysznicem znowu mnie nachodzą myśli o Harrym.
Co się stało?
Nie no, nie spocznę póki się nie dowiem.
No i oczywiście te myśli zaprzątają mi głowę pół nocy.
Serio obiecuję, że dowiem się, za co Harry się tak zdenerwował.
Muszę…
-----------------------------------------------------------------------------------
Hej, jak ktoś tu jest.
Rozdział krótki no, ale mam jutro test i też muszę się poduczyć.
A no i jak wrażenia po filmie? kto był w kinie?
Ja już wbijałam paznokcie w ręce koleżanki. potem miała ślady. No ale to 1D.
aww kocham ich <3
Pozdrawiam Megan ,Karolinkę i wszystkich czytelników
kocham was :*
Dzięki za pozdro ja byłam i sama w rzędzie siedziałam haha no znaczy był jeszcze jakiś chłopak ale jego pomińmy i masz racje mi się beczeć ze szczęścia chciało i pierwsze co powiedziałam o boże ale Harry ma włosy nie wiem czemu ale okey. Rozdział cudowny, kocham cię i też ciebie pozdrawiam. Love
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział, na filmie nie byłam :( Love U <3 <3 <3
OdpowiedzUsuń